; ;
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Napier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Napier. Pokaż wszystkie posty

31 sierpnia 2017

How does it feel to be manipulated by someone you don't even know?


29 lat ♦ Montażysta ♦ Ukrywa swoje istnienie, by nikt nie przeszkadzał mu w pracy ♦ Miłośnik herbaty, cichych nocy na zewnątrz i filmów szpiegowskich
zwierzenia / powiązania

Pierwszy do wstania z łóżka, ostatni do pójścia spać - każdy dzień Nicholasa składa się z niezliczonej ilości przepracowanych godzin. Kiedy nie może wynieść pracy do współdzielonego kampera, to pozwala zamknąć się na klucz w wydzielonym dla ekipy skrzydle posiadłości. Wtedy siedzi cierpliwie, przy horrendalnej ilości kubków z mocną, niesłodzoną herbatą, nad materiałami dostarczanymi mu przez reżysera i działa magią montażu, by odcinek jak najbardziej trafił w gusta widzów, którymi... W gruncie rzeczy bardzo gardzi, bo oglądają to... Coś pod czym nawet ciężko mu się podpisać.
To samo z uczestnikami tego show na których patrzy z góry i nawet nie stara się tego ukrywać - w końcu jak można budować karierę na czymś tak prymitywnym, jak uprawianie seksu na stole bilardowym? Napier trafił na plan Funlove, zastępując na ten sezon starego montażystę, bo potrzebował dużej ilości pieniędzy na przyszłość i wielkie plany, a "najpopularniejsze show tego kraju" mogło mu to szybko zapewnić. Po jakimś czasie znienawidził się za tą słabość i bezmyślny, ewidentny krok ku torturze jaką teraz przechodzi na tej wyspie.
Wbrew pozorom i przekonaniu o własnym talencie, niestety nie mógł przebić się dalej niż amatorskie produkcje za które dostawał marne grosze. A miał w końcu ambicje! I na pewno nie są nimi te wątpliwe przyjemności oglądania "tych wszystkich scenek +18, na dodatek bez cenzury!" co często podkreśla góra. Robi to bo musi, a nie że czerpie przyjemność. Częstokroć łapie się na tym, że wiele rzeczy na które pozwalają sobie uczestnicy nie robią już na nim wrażenia, bo wydają się sztucznie nadmuchane i po prostu tanie.
Podoba mu się jednak jedna rzecz, zwłaszcza wtedy gdy dostaje wolną rękę, by "podgrzać trochę show" - to jak może zepsuć tak sprytnie knute przez uczestników plany, choć oni nawet nie wiedzą kim Nicholas Napier jest. Przepuścić przez materiał coś, co nie powinno się tam znaleźć? Zrobić z potencjalnej zwyciężczyni zwykłą prostytutkę? Może odkryć potajemnie nagrane tajemnice niewiadomego? Z czarnego charakteru zrobić rozmemłanego wrażliwca, niszcząc przy tym długo budowany wizerunek zakapiora? Sam nie wie czemu sprawia mu to taką radość, ale jest w tym jakaś samolubna żądza zemsty za to, że siedzi w tym parszywym miejscu i trzyma go kontrakt. Za jego własną, chwilową głupotę.
Bo w tym zdystansowanym, szanującym przejawy inteligencji, chłodnym mężczyźnie o kąśliwym języku i aparycji młodego programisty nikt nie zauważa zagrożenia w budowaniu kariery na tym błyszczącym rozpustą statku, dryfującym ku telewizyjnej karierze. Po prostu wpada ci w oko, kiedy sennie przewija się korytarzami ku swojemu stanowisku pracy lub gdy w rzadkim czasie wolnym wychodzi do miasteczka, ale zaraz o nim zapominasz. Może to jest błąd? W końcu w dobrze zabezpieczonym dysku kryje się wiele tajemnic o których niewiele osób wie.


_____
Witam się serdecznie - mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić i rozkręcimy show :)
Wizerunek: Ben Whishaw jako Q
W imieniu muzyczka. Podlinkowałam jeszcze zdjęcia :)

W razie czego mail: szarlotka.z.lodami.i.dzemem@gmail.com

1 stycznia 2000

ZWIERZENIA


Dlaczego zdecydowałeś się na pracę przy programie? | 31-08-2017
Nie lubiłem tych wezwań do tak zwanych "zwierzeń". Widziałem w tych drobnych monologach korzyści tylko dla uczestników, którzy mogli podbudować lub całkowicie zniszczyć charakter jaki kreowali (lepiej lub gorzej) w tym programie. Patrzyłem w obiektyw, poprawiając długimi i chudymi palcami okulary spadające mi na czubek nosa. W tym momencie na pewno wyglądałem na całkowicie niegroźnego członka ekipy, który w całym tym zalewie blichtru oraz wyuzdania wydawał się co najmniej nie na miejscu. 
Mruknąłem cicho i przeciągle, jakbym się głęboko zastanawiał się nad zadanym pytaniem i ważył własne słowa:
- Nie ma jednego powodu... - wzruszyłem ramionami, uśmiechając się enigmatycznie. Widziałem drżenie kącika ust reżysera na dźwięk mojego głosu: leniwie sennego, odrobinę znudzonego, pozostawiającego więcej zagadek na temat mojej osoby jak odpowiedzi - Może po prostu lubię to uczucie, kiedy dzięki przerobieniu kilku ujęć łatwo mogę ze zwycięzcy zrobić człowieka na którego widzowie z przyjemnością spluną podbudowując przy tym własne ego?



Kto jest, póki co, Twoim faworytem do wygranej | 5-09-2017
Nie minął nawet tydzień, a znowu wezwali mnie do tej dziwnej "spowiedzi". Zastanawiałem się, czy tak naprawdę interesuje ich to co mówimy - po chwili jednak zdałem sobie sprawę, że zadając sobie takie pytanie wykazuje się ignorancją. Przez lata wyrobiłem w sobie dziwną podejrzliwość i poczucie tego, że każdy strzępek informacji kiedyś ci się przyda, choć ci o słabszych umysłach popadają niejednokrotnie w paranoję podejrzewając wszystkich.
Skoro ja zdaje sobie sprawę z siły niektórych słów, to czemu inni by nie mieli?
Chwila... Czy ja właśnie, nieświadomie ale jednak, skomplementowałem przebiegłość kogoś z tego show? Niemożliwe.
To na pewno zmęczenie, nic więcej.
Usiadłem na krześle i wpatrywałem się, jak ostatnio, prosto w obiektyw kamery. Mimowolnie poprawiłem okulary, gdy padło pytanie.
Nie dałem po sobie poznać, że naprawdę nie mam ochoty odpowiadać na to pytanie z prostej przyczyny...
- Nie znam imion większości uczestników tego programu - powiedziałem, skubiąc lekko mankiet koszuli. Nie wstydziłem się tego i nie zamierzałem ukrywać. Uczestnicy tego programu byli dla mnie tylko szeregiem kadrów, niczym więcej. Obawiam się jednak, że nawet nie znając ich personaliów, każdej nocy dowiaduje się, ku swojej niechęci, więcej niż ktokolwiek z ekipy - Chciałbym jednak, żeby mój potencjalny faworyt wykazał choć minimum rozsądku i choć śladowe przejawy inteligencji.